Posty

Wyświetlam posty z etykietą dojrzałość

Czułe miejsca

Obraz
Pięć lat temu okazało się, że wypracowane przeze mnie metody przetrwania w obecnym świecie, przestały być wystarczające. Niektóre stały się wręcz szkodliwe, a może zawsze takie były? Niewykluczone, tak czy inaczej, dopóki działały, nie miałam potrzeby ich zmieniać albo nie wiedziałam, że można, co zdaje się bardziej prawdopodobne. Okazało się, że owszem można, nawet należy, tylko jak? Niestety nie ma jednej metody, za pomocą której wszyscy możemy przeorganizować swoje myśli, bo zwykle o myśli i przekonania chodzi. Na początku była terapia, później książki z cyklu rozwój osobisty, które zresztą czasem prowadziły na manowce, bo nie wszystkie były dobre, a na pewno nie były dobre dla mnie, choć wybierałam je dość starannie. Jeśli jednak z każdej mogłam wziąć dla siebie choćby małą wskazówkę, uzbierało się ich trochę. Czy rozwinęłam się osobiście? Pewnie tak, ale po wielu książkach o podobnej tematyce, treści zaczęły być powtarzalne i wyraźnie czułam, że tę lekcję już odrobiłam. Wtedy po...

Najwyższy czas

Obraz
Z każdym przeżytym rokiem upływ czasu nabiera większego znaczenia. Początkowo temat niemal nieobecny, staje się coraz bardziej istotny, w końcu dostrzegamy, że czas biegnie nieubłaganie, a nawet zdaje się przyspieszać. „Lato bezkresne, jak wszystkie do chwili, gdy człowiek skończy dwadzieścia pięć lat i czas zaczyna się kurczyć do rozmiarów malutkich, coraz szybciej płynących latek, których kolejność zaciera się w pamięci, zachowującej jedynie okresy wyjątkowych susz i upałów.” Ciała,  Annie Ernaux Pięknie napisane, prawda? A gdyby tak spróbować opowiedzieć swoje życie rok po roku, stan na dzień własnych urodzin, jak w komediodramacie Najwyższy czas. Czytałam różne opinie na temat tego filmu, mnie akurat przypadł do gustu. Ciekawy pomysł na uzmysłowienie sobie, ile po drodze można zgubić i jak nieodwracalne bywają skutki własnych wyborów. Każdy kolejny dzień urodzin bohatera niczym w soczewce skupia owe skutki. W podobny sposób można opowiedzieć każdą historię życia. Wydawa...

Obraziłam się na lustra

Obraz
Obraziłam się na lustra. W zasadzie na wszystkie. Na to w korytarzu, bo nie prezentuję się w nim tak, jakbym sobie tego życzyła. Na to do makijażu, bo gdy tylko je odwrócić, zmienia się w lustro powiększające, a co nie wygląda, jakbym sobie życzyła, w powiększeniu jeszcze bardziej nie wygląda albo właśnie wygląda za bardzo. Można spytać, po co je odwracać? Odpowiedź jest dość oczywista, bez okularów nie sposób się umalować, a w okularach niespecjalnie wygodnie maluje się oczy. Nie, żebym się codziennie malowała, już nie, powiedzmy, że pozwalam mojej skórze odpocząć. Tyle wersja oficjalna. Nie podoba mi się lustro w łazience, wisi jakoś nie tak i wraz z oświetleniem wyraźnie stawia mnie w niekorzystnym świetle. Mam pretensje nawet do tego, które wytrwale stoi w moim wiejskim domku, bo choć to piękna, wiekowa toaletka, jednak odejmuje jakieś 5 kilo. Powiecie, że to chyba dobrze, ale niestety boleśnie przypomina, jak to było 5 kilo temu i znowu jestem niezadowolona. Denerwują mnie te w ...

Dojrzałość Andy Rottenberg

Obraz
Jestem po lekturze Dziennika 2019-2022 „Schyłek”, Andy Rottenberg. Są to zapiski kobiety dojrzałej, a nawet bardzo dojrzałej, o czym świadczy słowo schyłek w tytule, doświadczonej przez życie, mądrej, refleksyjnej. Osobom zainteresowanym sztuką, autorki nie trzeba przedstawiać, dla mnie jest przede wszystkim interesującą kobietą. Dla świata historyczką sztuki, kuratorką wystaw, publicystką. Na blogu najczęściej piszę o zwyczajnym życiu i codziennych problemach. Pani Rottenberg z pewnością nie można określić mianem zwyczajnej kobiety, a jednak w pewnym sensie jest jak my wszystkie. Przeżywa podobne emocje, dzieli się przyziemnymi chwilami i opowiada o przyziemnych sprawach, a do tego, czasem sama o sobie myśli, że jest beznadziejna. Sięgam do tak osobistej literatury trochę po to, by dowiedzieć się, co będzie dalej. W jaki sposób widzi świat osoba dojrzalsza ode mnie, jestem ciekawa jej wniosków i przemyśleń. I właśnie nimi chcę się dzisiaj podzielić. Zacznę jednak od moich własn...

Cytrynowiec

Obraz
Obejrzałam wczoraj włoski film „Cytrynowiec”. Dość prosta historia, a jednak w jakiś sposób otulająca, jesienna, nie tylko w kontekście pory roku, film bowiem świetnie wpisuje się w moją kolekcję filmowych obrazów o dojrzałości. Było o tym tutaj: https://annakobietazwyczajna.blogspot.com/2025/05/filmowa-wersja-dojrzaosci.html Pasuje też do mojego obecnego stanu ducha. Nostalgiczna, klimatyczna, niespieszna opowieść o nieoczywistej przyjaźni i odkrywaniu siebie na nowo. O potrzebie zatrzymania się. Eleonora, bohaterka historii mówi do męża, że przez cały czas starała się biec, biegła, biegła, ale już nie ma na to siły. U mojej mamy parę dni temu zdiagnozowano chorobę Alzheimera. Dużo o tym myślę. Poza ogromnym smutkiem, który czuję, lękiem i przygnębieniem, myślę, że ona nigdy nie przestała biec. Biegła do końca, nadal biegnie, bo nie potrafi inaczej. Jednocześnie nie opuszcza mnie straszna myśl, że można przestać żyć, na długo przed tym, zanim się umrze. Na różne sposoby. W filmi...

Całkiem niedawno...

Obraz
Kilka zupełnie błahych wydarzeń uświadomiło mi, jak inaczej niż kiedyś postrzegam upływ czasu. Zaczęło się parę lat temu. W związku z pracą domową mojej córki, rozmawiałyśmy o wierszu Wisławy Szymborskiej „Nic dwa razy”. Powiedziałam M., że choć jest wiele muzycznych interpretacji tego wiersza, dla mnie wyjątkowe było wykonanie Łucji Prus. Dodałam, że niestety artystka już nie żyje. M. zapytała, kiedy zmarła, a ja bez chwili zastanowienia odpowiedziałam, że niedawno, jakieś trzy lub cztery lata temu. M. zdziwiła się (moim zdaniem nie całkiem uprzejmie, mogła sobie przecież darować), że trzy lub cztery lata temu to dla mnie całkiem niedawno. Niestety to był dopiero początek, bo później było tylko gorzej, znacznie gorzej. M. zweryfikowała podaną informację i dowiedziała się, że Pani Łucja zmarła … w 2002 r., co oznacza, że nie minęły trzy lub cztery lata, tylko prawie 20. No dobrze, trochę się pomyliłam, przyznaję. Tak szybko minął ten czas… „Jak do tego doszło? Nie wiem.” Choć od ...

Dlaczego siebie nie lubimy?

Obraz
W komentarzu pod jednym z moich tekstów Simera napisała takie zdanie: „Najgorzej jak człowiek sam siebie nie lubi, wtedy ani sam ani inni nie mogą się nim zaopiekować, przytulić, pocieszyć…” Ponieważ to bardzo smutna konkluzja zapytałam ją, czy mogę ten komentarz wykorzystać, bo uznałam, że koniecznie trzeba zająć się tematem. Odpisała, że koniecznie. Pisząc teksty na bloga, staram się je przeplatać, tak, by czasem było refleksyjnie, czasem poważnie, innym razem osobiście albo lekko, z dystansem. I dzisiaj będzie właśnie dość osobiście, bo posłużę się własnym przykładem i odniosę do procesu, który zachodził we mnie samej, a wierzcie mi w nielubieniu siebie mam spore doświadczenie. Zatem dlaczego nie lubimy siebie? Psychologia pewnie ma swoje odpowiedzi, ale nie jestem psychologiem, więc posłużę się własną obserwacją. Myślę, że powody mogą być bardzo różne. Na przykład kulturowe. Wystarczy wspomnieć szkołę naszego dzieciństwa, by zauważyć, że nauczyciele zazwyczaj wskazywali n...

50 lat

Obraz
Stało się. Właśnie skończyłam 50 lat. Doskonale wiecie, że przygotowywałam się do tego dnia od jakiegoś czasu. Zastanawiałam się również, dlaczego akurat te urodziny są dla mnie takie szczególne. Wszystkie dotychczasowe przechodziły niemal bez echa, a pięćdziesiąte wyjątkowo działają mi na wyobraźnię. Mam świadomość, że to naturalny etap, nawet przywilej, ale w moim przypadku chodzi chyba o to, że po raz pierwszy wiek czuję tak wyraźnie, także, albo przede wszystkim fizycznie. Nie ma co czarować, oszukiwać się i udawać, że nic się nie zmienia. Raczej należałoby się zatrzymać i przemyśleć spokojnie co dalej. Można zaklinać rzeczywistość albo starać się ją zagłuszyć, a jednak czas biegnie nieubłaganie i nic sobie nie robi z kryzysów i trudności, jakie przeżywamy. Ostatnio dużo uwagi poświęcałam na układanie się ze zmianami, które zachodzą w moim życiu i we mnie samej. Myślę, że to etap konieczny do zaakceptowania fazy życia zwanej transformacją menopauzalną, początkiem starości, czy ...

Wiek dojrzały oczami Zofii Czerwińskiej

Obraz
Dojrzały wiek podobnie jak starość, zarówno tę wczesną, jak i późniejszą przeżywać lub znosić można na różne sposoby. Można też jej nie znosić. Tak właśnie było w przypadku jednej z najbardziej charyzmatycznych aktorek Zofii Czerwińskiej. Osobom z mojego pokolenia artystki nie trzeba przedstawiać. Pani Zofia zmarła w 2019 r. w wieku 85 lat, więc o dojrzałości musiała wiedzieć niemal wszystko. O tym, co o niej sądziła, można przeczytać w książce napisanej przez Ryszarda Abrahama, Zofia Czerwińska Całuję prawe oczko misia Rysia. Nie jest to biografia aktorki, raczej zbiór anegdot zebranych przez autora oraz zapis interesujących faktów z życia artystki. Z tego powodu nie znajdziemy w książce pełnego obrazu, a jednak dość dobrze można poznać bohaterkę, jak również jej sposób postrzegania świata. Mnie z uwagi na rozpoczynający się nowy etap życia, ciekawi, jaki stosunek Zofia Czerwińska miała do swojego wieku. Odpowiedź jest dość precyzyjna, bo zwykła mawiać, że jest kobietą w sile wieku ...

Wściekam się

Obraz
Wściekam się. Wreszcie. To nie jest dla mnie naturalny stan, jestem grzeczną dziewczynką, tyle że czas, który w moim życiu nastał, powoduje zmiany nastroju, na które chyba nie byłam gotowa. Ich intensywność tylko z pozoru utrudnia życie, bo można je wykorzystać do własnych celów. Na przykład to, że się wściekam, jest znacznie wygodniejsze niż ewentualne użalanie się nad sobą. Wściekam się, kiedy czytam, co kobieta po pięćdziesiątym roku życia powinna i czego nie powinna. Wściekam się z powodu stereotypów dotyczących dojrzałych kobiet. Do białej gorączki doprowadzają mnie infantylne nagłówki: pięćdziesięciolatko łap 50 złotych i biegnij do… Naprawdę? Czy ja się czepiam, czy to brzmi lekceważąco? Dlaczego wciąż pozwalamy, żeby ktoś inny decydował o naszej atrakcyjności? Dlaczego atrakcyjność ma zależeć od opinii z zewnątrz lub ogólnie przyjętego kanonu urody? Dlaczego wciąż to przeżywamy? Może pora skorzystać z zasobów, które mamy i zmienić podejście, bo w końcu, czym jest owa atrak...