Posty

Wyświetlam posty z etykietą poczucie wartości

Kobieta nieistotna?

Obraz
Mam w sobie pewien rodzaj niezgody. Okazało się, że nie tylko mnie ten problem uwiera, bo pojawiło się ostatnio kilka publikacji dotyczących „nieznaczności” i wartości „zwykłego” życia. Współczesna kultura tak to jakoś urządziła, że miarą życiowej satysfakcji stał się wyłącznie sukces, oczywiście taki, który ma wymiar materialny, choć w cenie jest również popularność i wysoka pozycja na drabinie społecznej. W sukcesie nie ma nic nagannego, zwłaszcza jeśli został okupiony ciężką pracą. Kłopot w tym, że w dzisiejszych realiach ktoś, kto go nie odniósł, automatycznie stał się kimś, kto sobie nie radzi lub osobą nieznaczną, mało istotną, nieatrakcyjną. Media, zwłaszcza społecznościowe proponują wiele szybkich sposobów na sukces i przekonują, że ten jest w zasięgu ręki. Koniecznie należy po niego sięgnąć, najlepiej kupując kolejny poradnik, kurs lub dostęp do wykładu. Sam twórca jest żywym dowodem na to, że jego metoda działa. To pewnie możliwe, ale w ilu przypadkach? Tymczasem świat je...

Wściekam się

Obraz
Wściekam się. Wreszcie. To nie jest dla mnie naturalny stan, jestem grzeczną dziewczynką, tyle że czas, który w moim życiu nastał, powoduje zmiany nastroju, na które chyba nie byłam gotowa. Ich intensywność tylko z pozoru utrudnia życie, bo można je wykorzystać do własnych celów. Na przykład to, że się wściekam, jest znacznie wygodniejsze niż ewentualne użalanie się nad sobą. Wściekam się, kiedy czytam, co kobieta po pięćdziesiątym roku życia powinna i czego nie powinna. Wściekam się z powodu stereotypów dotyczących dojrzałych kobiet. Do białej gorączki doprowadzają mnie infantylne nagłówki: pięćdziesięciolatko łap 50 złotych i biegnij do… Naprawdę? Czy ja się czepiam, czy to brzmi lekceważąco? Dlaczego wciąż pozwalamy, żeby ktoś inny decydował o naszej atrakcyjności? Dlaczego atrakcyjność ma zależeć od opinii z zewnątrz lub ogólnie przyjętego kanonu urody? Dlaczego wciąż to przeżywamy? Może pora skorzystać z zasobów, które mamy i zmienić podejście, bo w końcu, czym jest owa atrak...

Lekcje języka i wiary w siebie

Obraz
Zapisałam się niedawno na lekcje języka obcego. Bardziej z konieczności niż pragnienia wynikającego z głębi serca, a jeśli mam być całkowicie szczera, serca w tym niewiele, bo w moim przypadku to raczej orka na ugorze. Znacie pewnie taką sytuację, kiedy całym sercem (a jednak serce) czujecie, że nie zostaliście do czegoś stworzeni. Ja tak mam z językami, nauka przychodzi mi z trudem, zwłaszcza teraz, kiedy stan pamięci przestał być sprzymierzeńcem podobnych przedsięwzięć. I choć lubię się uczyć to chyba żadna z dziedzin, no może poza matematyką, nie przysporzyła mi tak wiele frustracji. Krótko mówiąc, robię, co mogę. Wspominam o tym z konkretnego powodu, moje lekcje mają pewien nieoczekiwany skutek uboczny. Dowiedziałam się czegoś o sobie i wcale nie mam na myśli braku talentów lingwistycznych albo serca do języków obcych. Swoją drogą to właśnie może być jedna z przyczyn moich niepowodzeń, choć w tym konkretnym przypadku należałoby zadać pytanie, co było pierwsze, jajko czy kura. Czy...

Co ze mną nie tak?

Obraz
Szczęście sprzyja lepszym, zwykł mawiać kolega mojego męża, a ja w myśli dodawałam, zwłaszcza tym, którzy pochodzą z rodziny dobrze wykształconych i dość zamożnych ludzi, a do tego odziedziczyli dom po babci. Nie brakuje niestety osób, które bezrefleksyjnie głoszą podobne banały. Na przykład taki Pan W. zrobił karierę i ma się całkiem nieźle, nie wszystko się udało, bo jest po rozwodzie, a jego była żona, nie wiedzieć czemu, oczekuje od niego zrozumienia sytuacji, w jakiej się znalazła. W czasie kiedy on realizował się zawodowo, ona pracowała i wychowała dwójkę wspólnych dzieci. Pan W. uważa, że jej sytuacja jest wyłącznie jej sprawą, bo podobnie jak on mogła robić karierę, przecież jej nie zabraniał. Nie wnikam w powody, dla których Pan W. nie ma ochoty zajmować się problemami byłej żony, bywa różnie i zdecydowanie brakuje mi wiedzy, ale samo podejście W. do problemu wiele o nim mówi. Dla porządku dodam, że sytuację opisałam na podstawie jego relacji, a nie opowieści „roszczeniowej”...

Pozory mogą mylić

Obraz
Wspominałam już, że mam kłopot z reakcją na uwagi i oceny kierowane bezpośrednio do mnie. Pisałam o wątpliwym komplemencie sąsiadki, że „przytyłam, ale dobrze mi z tym”. Niestety, o tym czy mi z tym dobrze, wiem tylko ja.  „Nie zmieniłaś się, tylko Ci w biodrach przybyło” - to spotkanie z inną koleżanką po 20 latach. Dostrzegłam, że mocno ucierpiało jej uzębienie, ale nie śmiałam o tym powiedzieć głośno.  „Trochę przytyłaś, może Ty w ciąży jesteś?”, zapytała jedna z pań z rodziny, najwyraźniej żywo zainteresowana ewentualnym potomkiem.  To tylko kilka sytuacji, w których zabrakło mi przysłowiowego języka w gębie. Bardzo się ucieszyłam przeglądając majowy numer Zwierciadła, że nie tylko u mnie w takich okolicznościach następuje konsternacja. Artur Andrus w swoim felietonie Ale niech się Pan nie przejmuje… przytacza taką oto historię: „ To…Pan? Ja – odpowiadam z uśmiechem charakterystycznym dla osób występujących w telewizji i zadowolonych z siebie zupełnie bez powo...

Zgoda na siebie i poczucie wartości

Obraz
Odbudowa poczucia wartości wymaga akceptacji siebie wraz z rozmaitymi niedoskonałościami. Akceptacja nie opiera się bynajmniej na podziwie i zachwycie, lecz na wyrozumiałym zaprzyjaźnieniu się ze sobą i polubieniu tego, co dobre. Tak problem widzi Ewa Woydyłło-Osiatyńska. Cytat pochodzi z książki „Droga do siebie”. Z dzieciństwa wychodzimy z bazowym poczuciem wartości, bardzo rożnym niestety. W pakiet startowy wyposażają nas rodzice i nauczyciele. Jeśli jesteśmy akceptowani, kochani i doceniani, czujemy się pewniej. Kolejne doświadczenia mogą powodować chwilowy kryzys lub dodatkowo wzmacniać to poczucie, jednak początek jest istotny. Wracając do słów Pani Ewy. Często słyszę błędne założenie, że nie można siebie akceptować, bo to jest zgoda na brak pracy nad sobą. Rzecz w tym, żeby zmieniać to, z czym nam jest źle, ale nawet jeśli się dzisiaj nie uda i tak, jako ludzie zasługujemy na szacunek i swoje miejsce. Akceptacja polega na uświadomieniu sobie, że tacy jacy jesteśmy, jesteśmy w ...