Kobieta nieistotna?
Mam w sobie pewien rodzaj niezgody. Okazało się, że nie tylko mnie ten problem uwiera, bo pojawiło się ostatnio kilka publikacji dotyczących „nieznaczności” i wartości „zwykłego” życia. Współczesna kultura tak to jakoś urządziła, że miarą życiowej satysfakcji stał się wyłącznie sukces, oczywiście taki, który ma wymiar materialny, choć w cenie jest również popularność i wysoka pozycja na drabinie społecznej. W sukcesie nie ma nic nagannego, zwłaszcza jeśli został okupiony ciężką pracą. Kłopot w tym, że w dzisiejszych realiach ktoś, kto go nie odniósł, automatycznie stał się kimś, kto sobie nie radzi lub osobą nieznaczną, mało istotną, nieatrakcyjną. Media, zwłaszcza społecznościowe proponują wiele szybkich sposobów na sukces i przekonują, że ten jest w zasięgu ręki. Koniecznie należy po niego sięgnąć, najlepiej kupując kolejny poradnik, kurs lub dostęp do wykładu. Sam twórca jest żywym dowodem na to, że jego metoda działa. To pewnie możliwe, ale w ilu przypadkach? Tymczasem świat je...