Posty

Wyświetlam posty z etykietą przemijanie

Najwyższy czas

Obraz
Z każdym przeżytym rokiem upływ czasu nabiera większego znaczenia. Początkowo temat niemal nieobecny, staje się coraz bardziej istotny, w końcu dostrzegamy, że czas biegnie nieubłaganie, a nawet zdaje się przyspieszać. „Lato bezkresne, jak wszystkie do chwili, gdy człowiek skończy dwadzieścia pięć lat i czas zaczyna się kurczyć do rozmiarów malutkich, coraz szybciej płynących latek, których kolejność zaciera się w pamięci, zachowującej jedynie okresy wyjątkowych susz i upałów.” Ciała,  Annie Ernaux Pięknie napisane, prawda? A gdyby tak spróbować opowiedzieć swoje życie rok po roku, stan na dzień własnych urodzin, jak w komediodramacie Najwyższy czas. Czytałam różne opinie na temat tego filmu, mnie akurat przypadł do gustu. Ciekawy pomysł na uzmysłowienie sobie, ile po drodze można zgubić i jak nieodwracalne bywają skutki własnych wyborów. Każdy kolejny dzień urodzin bohatera niczym w soczewce skupia owe skutki. W podobny sposób można opowiedzieć każdą historię życia. Wydawa...

Całkiem niedawno...

Obraz
Kilka zupełnie błahych wydarzeń uświadomiło mi, jak inaczej niż kiedyś postrzegam upływ czasu. Zaczęło się parę lat temu. W związku z pracą domową mojej córki, rozmawiałyśmy o wierszu Wisławy Szymborskiej „Nic dwa razy”. Powiedziałam M., że choć jest wiele muzycznych interpretacji tego wiersza, dla mnie wyjątkowe było wykonanie Łucji Prus. Dodałam, że niestety artystka już nie żyje. M. zapytała, kiedy zmarła, a ja bez chwili zastanowienia odpowiedziałam, że niedawno, jakieś trzy lub cztery lata temu. M. zdziwiła się (moim zdaniem nie całkiem uprzejmie, mogła sobie przecież darować), że trzy lub cztery lata temu to dla mnie całkiem niedawno. Niestety to był dopiero początek, bo później było tylko gorzej, znacznie gorzej. M. zweryfikowała podaną informację i dowiedziała się, że Pani Łucja zmarła … w 2002 r., co oznacza, że nie minęły trzy lub cztery lata, tylko prawie 20. No dobrze, trochę się pomyliłam, przyznaję. Tak szybko minął ten czas… „Jak do tego doszło? Nie wiem.” Choć od ...

50 lat

Obraz
Stało się. Właśnie skończyłam 50 lat. Doskonale wiecie, że przygotowywałam się do tego dnia od jakiegoś czasu. Zastanawiałam się również, dlaczego akurat te urodziny są dla mnie takie szczególne. Wszystkie dotychczasowe przechodziły niemal bez echa, a pięćdziesiąte wyjątkowo działają mi na wyobraźnię. Mam świadomość, że to naturalny etap, nawet przywilej, ale w moim przypadku chodzi chyba o to, że po raz pierwszy wiek czuję tak wyraźnie, także, albo przede wszystkim fizycznie. Nie ma co czarować, oszukiwać się i udawać, że nic się nie zmienia. Raczej należałoby się zatrzymać i przemyśleć spokojnie co dalej. Można zaklinać rzeczywistość albo starać się ją zagłuszyć, a jednak czas biegnie nieubłaganie i nic sobie nie robi z kryzysów i trudności, jakie przeżywamy. Ostatnio dużo uwagi poświęcałam na układanie się ze zmianami, które zachodzą w moim życiu i we mnie samej. Myślę, że to etap konieczny do zaakceptowania fazy życia zwanej transformacją menopauzalną, początkiem starości, czy ...

Ojciec roku i zamknięte drzwi

Obraz
Buddyści mówią, że ostatecznie liczą się tylko trzy rzeczy, ile kochałeś, jak spokojnie żyłeś i w jaki sposób rezygnowałeś z rzeczy, które tak naprawdę nie były Ci pisane. Od tych słów swoje przemówienie rozpoczął bohater filmu Ojciec roku i choć natychmiast przyznał, że z dwoma ostatnimi ma problem, to jego zdaniem  miłość faktycznie jest warta starania (określenie zapożyczyłam z tytułu znakomitej książki Justyny Dąbrowskiej). Lubię ten film, choć muszę zaznaczyć, że nie mam do niego obiektywnego stosunku, bo oglądaliśmy go w ramach rodzinnego wyjścia do kina, dlatego niezależnie od treści kojarzy mi się bardzo dobrze. Pamiętam tę wyprawę również dlatego, że zastanawiałam się, kiedy to się stało, że teraz ja jestem najniższa w rodzinie? Patrzę na moje dzieci i przypominam sobie chwile, w których ludzie przekonywali mnie, że dzieci szybko rosną i jeszcze będę tęsknić za tym czasem. Byłam wtedy młodą i naprawdę niewyspaną mamą. Wspominam z nostalgią, ale nie tęsknię, natura t...

Kryzys wieku średniego?

Obraz
Kryzys egzystencjalny, a może połowy życia, albo dość pospolity kryzys wieku średniego. Nazwy się zmieniają, a kryzys wciąż ten sam, dopada niemal wszystkich i zwykle kończy się jakąś zmianą. Nic miłego, bo jak twierdziła Ania z Zielonego Wzgórza, zmiany nie są przyjemne lecz są pożyteczne. Carl Jung uważał, że ten rodzaj kryzysu ma istotne znaczenie dla rozwoju psychicznego człowieka. Zaczyna się różnie, bo impulsem do niego może być coś trudnego co nam się przydarzyło albo jakiś rodzaj zmęczenia lub brak satysfakcji życiowej. Powolny i trudny proces, który wymaga dojrzałej refleksji. Objawia się na różne sposoby. Jedni go oswajają, inni się załamują, kolejni walczą, są też ci, którzy realizują stereotypowy scenariusz: sportowe auto, młodzieżowe ubrania i zmiana partnerki. Ten ostatni to oczywiście tylko jeden ze sposobów na poradzenie sobie lub właśnie nie, z tą przypadłością. Raczej niespecjalnie dojrzały. Według Junga, uporanie się z kryzysem egzystencjalnym daje szansę na praw...