Posty

Wyświetlam posty z etykietą kryzys w związku

Wieczorny foch

Obraz
Wieczorem strzelam focha, przy śniadaniu jestem niełaskawa, a w ciągu dnia zwracam uwagę na każdy drobiazg. Uwaga, mąż na cenzurowanym. Przecież tylko nie odstawił szklanki albo coś równie błahego. Można w to brnąć, taki rodzaj ukrytej agresji. Lepiej jednak się zatrzymać i zapytać samą siebie, co jest pod spodem? Zwykle coś jest. I nie chodzi o to, że się czepiam (jak sądzi małżonek), nie o to, że wstałam lewą nogą (chyba, że o to), i nie o to, że każda nieodstawiona szklanka budzi we mnie tak silne emocje. Taki przykład, padło na męża, ale to mógł być ktokolwiek. Nauczyłam się zaglądać, co jest pod spodem, sprawdzać, o co naprawdę mi chodzi. I wiecie co? Najczęściej chodzi o coś niewypowiedzianego. Warto rozbrajać te bomby, bo jeśli niewypowiedzianego jest dużo, wtedy naprawdę już nie wiadomo o co chodzi. Relacja przypomina węzeł gordyjski, a my popadamy w coraz większe niezadowolenie i frustrację. W najlepszym razie, jak już uzbiera się cała góra niewypowiedzianego, wybu...

Kobieta w klatce

Obraz
Kwiat mego sekretu , film Pedro Almodovara z 1995 roku jest opowieścią o kobiecie uzależnionej od męża. Przejmująca historia o tym, jak w związku można się zatracić i uzależnić od niego całe swoje życie. Film o niszczącej sile miłości, przywiązaniu i uzależnieniu. Oraz o poszukiwaniu siebie. Obraz skłonił mnie do pewnych przemyśleń. Zastanawiam się, jak wiele kobiet jest w podobnej sytuacji? Zależnych emocjonalnie lub ekonomicznie albo tkwiących we współuzależnieniu. I  czy zawsze jest tak, że te kobiety kochają za bardzo, czy chodzi o coś jeszcze? Bo wydaje mi się, że w polskich warunkach pewne schematy są uwarunkowane kulturowo, a rola kobiety wciąż jasno określona, zwłaszcza w starszych pokoleniach. No i ekonomia nie jest bez znaczenia. Choć sporo zmieniło się na lepsze, mam wrażenie, że wciąż zbyt wiele kobiet tkwi w swoistej klatce. Brakuje im siły, możliwości albo odwagi do zmiany. Kochamy w rozpaczliwej nadziei, że mężczyzna uśmierzy nasze lęki. Niestety, lęki – a wraz z n...

Związek w kryzysie i brak współpracy, czyli trochę o życiu obok

Obraz
Nie ma związku, który na przestrzeni lat nie doznałby mniejszego lub większego kryzysu, to jasne. Każdy relacja ma swoją dynamikę i kryzys wcale nie musi oznaczać końca. Związek tworzy dwójka ludzi, zwykle mają różne potrzeby. Gubią nas zaniedbania, pośpiech, czasem działania destrukcyjne, drogi się rozchodzą, ale najbardziej chyba dotkliwy jest brak współpracy. Moment, w którym partner lub partnerka sygnalizuje potrzebę zmian, a druga osoba nie deklaruje współpracy, jest trudny, choćby dlatego, że pozbawia nadziei. Wiem, że bywa jeszcze gorzej, wtedy kiedy związek właściwie się rozpadł, a mimo to małżonkowie lub partnerzy muszą żyć pod jednym dachem, a nawet prowadzić wspólne gospodarstwo. To wyczerpujące. Pół biedy jeśli partner nie jest specjalnie toksyczny, nie bywa złośliwy, nie stosuje przemocy i nie jest uzależniony. Są też związki, w których ludzie uparcie tkwią, z różnych powodów, możliwe że z przyzwyczajenia, obawy samotności, lęku o przyszłość. Żyją we wzajemnej wrogości, ni...