Posty

Wyświetlam posty z etykietą matka

Uważaj, o czym marzysz...

Obraz
Uważaj, o czym marzysz… głosi znane porzekadło, że jest prawdziwe przekonałam się w ostatnim czasie. Nie pierwszy i nie ostatni raz oczywiście. Byłam sfrustrowana przedłużającym się pobytem w Brukseli. Po cichu marzyłam o powrocie do Polski. Dzień dobry, jestem z Polski, jak śpiewa Jakub Skorupa, no i ja właśnie jestem, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Marzyłam o powrocie, bo w kraju nad Wisłą żyje mi się łatwiej. Załatwianie spraw bez bariery językowej, wydaje się znacznie prostsze, czy tak faktycznie jest? Niekoniecznie, ale wiecie, jak to wygląda, na odległość wszystko wydaje się łatwiejsze, a trawa w ogródku sąsiada bardziej zielona. Tymczasem okazało się, że marzyłam niedbale i niedokładnie, przed czym przestrzegała poetka Wisława Szymborska: Marzymy, ale jak niedbale, niedokładnie! „Chcę być ptakiem”, powiada ten i ów. Ale gdyby posłuszny los zamienił go w indyka, czułby się zawiedziony. Wisława Szymborska, Ćwiartka Szymborskiej, czyli lektury nadobowiązkowe, wybór Jace...

Diagnoza

Obraz
Diagnoza mojej mamy skłoniła mnie do przemyśleń na temat naszej relacji. I nie tylko, spowodowała kolejny kryzys emocjonalny w moim życiu. Taka diagnoza dobitnie wskazuje kierunek zmian. Krótko mówiąc, powoli tracę moją mamę.  W jednym z pierwszych postów opisałam swój stosunek do rodziców i nakreśliłam sytuację rodzinną. Mama jest osobą łagodną, bez wygórowanych oczekiwań, chyba w ogóle bez oczekiwań, bez jawnych pretensji, znoszącą po cichu wszelkie życiowe zawirowania i kryzysy. Wszystko jej pasuje. Jest też kobietą całkowicie podporządkowaną mojemu ojcu i jego piciu. A raczej była, bo niestety powoli przestaje być sobą. Nasza relacja nie miała otwartych konfliktów. Zawsze czułam się w jakiś sposób za nią odpowiedzialna i nie chciałam jej dokładać, choć przez lata miałam do niej żal. Nie było mi łatwo odciąć się od jej decyzji, a zaakceptować ich, nie potrafiłam, zrozumieć też nie. Dzisiaj rozumiem przyczyny, z powodu których takie decyzje podejmowała, nie umiała inaczej. Dl...

Czy da się odpuścić własnej matce?

Obraz
Na początek krótkie wyjaśnienie, wiem, że są matki, którym odpuścić się nie da i to nie będzie wpis o nich, wiem też, że żal może być tak głęboki, że w tym momencie to niemożliwe, i że każdy musi do tego dojść lub nie, sam. Moja mama dokonała życiowych wyborów, które doprowadziły ją do tego miejsca w życiu. Były to wybory trudne, bo ojciec jest alkoholikiem. Długo nie zdawałam sobie sprawy, że z moim domem jest coś nie tak. Kiedy to sobie uświadomiłam miałam do mamy żal. Dlaczego nie do ojca? Chyba dlatego, że co do niego moje uczucia były jasne, chciałam, żeby zniknął z naszego życia. A jednak, na swój sposób próbowałam go zadowolić, typowe prawda? Wracając do mamy, miałam żal o to, że go nie zostawiła, że daje się tak traktować, wciąż znajduje dla siebie usprawiedliwienia, żal o to, że nadal emocjonalnie przy nim jest i się dla niego stara. Z punktu widzenia nastolatki, kiedy świat jest raczej czarno-biały, ta sytuacja była prosta. Miała pretensje do mnie, że się odcinam, ż...