Posty

Rodzinne spotkania

Obraz
To wdzięczny temat do żartów, zwłaszcza w grudniu, ale może być niewdzięczny w praktyce. Spotkania bywają różne, niektóre dają wiele radości, a wtedy pozostaje się cieszyć i jak najszybciej planować kolejne. Inne frustrują, złoszczą lub powodują prawdziwą wściekłość. Odrębną kategorią są takie, na których śmiertelnie się nudzimy. Dlatego dzisiaj będzie o przetrwaniu, bo jednak zdarza się, że decydujemy się wziąć udział w spotkaniu, mimo, że nie mamy na nie ochoty, ale jak trzeba to trzeba. Byle w zgodzie ze sobą: https://annakobietazwyczajna.blogspot.com/2023/07/zycie-w-zgodzie-ze-soba.html W tygodniu poprzedzającym święta, temat spotkań jest bardzo „na czasie”. Zdaję sobie sprawę, że może być bolesny, bo niektórzy chcieliby spędzić ten czas z rodziną, a nie mogą, przytulam Was mocno. Inni nie chcą, a czują się zobowiązani, wiem że i Wy cierpicie. Jeśli ktoś miał okazję obejrzeć serial  1670  przypomni sobie ten cytat,  Tu jest Polska, rodzina jest najważniejs...

Co mogę z tym zrobić?

Obraz
Są w życiu sytuacje, które sprawiają, że tracę grunt pod nogami. Życie decyduje za mnie, a wtedy czuję się jak bohaterka serialu Firefly Lane: -  Czujesz czasem, że Twoje życie to samochód, który prowadzi ktoś inny? - Rzadko. - Ja mam tak ostatnio bardzo często. Nie siedzę nawet z przodu, zamknęli mnie w bagażniku i nie wiem dokąd jedziemy . Lubię mieć kontrolę nad swoim życiem i niestety wszystko można o mnie powiedzieć, ale nie to, że jestem spontaniczna. Elastyczna już tak, ale nie spontaniczna (taka przypadłość, pozostaje żałować, bo o spontaniczności myślę z niekłamaną sympatią). Dlatego nie czuję się zbyt dobrze, kiedy całkowicie tracę kontrolę nad sytuacją. Nauczyłam się wprawdzie, że bezczynność też może być dobrą decyzją, czasem lepiej płynąć z prądem. Jeśli jednak komuś zależy na odzyskaniu kontroli pomocne bywa pytanie, jakie mam możliwości? Jak w przypadku Pani Z., kobieta dość dojrzała, chwilowo zależna finansowo od męża, dwójka dzieci, teściowie w domu obok. Pani nie ...

Zmiana, czy trzeba bać się zmian?

Obraz
Zmiana to ryzyko, które warto wpisać w życie. Jeżeli ktoś za wszelką cenę jej unika to w pewnym sensie nie chce być człowiekiem. Danuta Golec Żyj wystarczająco dobrze,  Agnieszka Jucewicz, Grzegorz Sroczyński Pójdę o krok dalej, życie jest zmianą,  nie ma w nim nic trwałego, a kto unika zmian, unika życia. Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć, czy sama lubię takie życiowe przemeblowania, chyba tak. Zmiany są częścią mojego życia, czasem smucą, czasem sprawiają ulgę, innym razem rozczarowują, ale też przynoszą coś ciekawego i w jakiś sposób pozwalają pozostawić, co złe za sobą. Dawno temu na temat zmian rozmawiałam z koleżanką z pracy. Twierdziła, że nie mogłaby wciąż się przeprowadzać i wciąż zaczynać od nowa, całe życie mieszkała w tym samym mieszkaniu. Ja natomiast nie wyobrażam sobie życia w jednym miejscu, od kołyski aż po grób. Nie oceniam, to kwestia indywidualna. Doskonale rozumiem, że ktoś może być, jak nazywa to mój syn,  lokalny . Część ludzi potrzebuje ...

Ciągłe oczekiwania

Obraz
Nie sądzicie, że zwłaszcza przed świętami to temat, który wielu z nas spędza sen z powiek? Nie jest tajemnicą, że kraje skandynawskie co roku zajmują wysokie miejsca w rankingu szczęśliwego życia. Mnie zainteresowało, dlaczego akurat mieszkańcy Północy czują się szczęśliwsi od obywateli innych krajów, bo raczej nie z powodu dobrej pogody i nadmiaru słońca. Nie chodzi jednak wyłącznie o kryteria rankingów, a o powody, które sami podają, jako istotne dla poczucia zadowolenia z życia. Skandynawowie cenią kontakt z naturą i pracę fizyczną, za jej pomocą odreagowują problemy, ale nie tylko, dla subiektywnego poczucia szczęścia ważny jest dla nich brak nadmiernych oczekiwań. Sylwia Izabela Schab autorka znakomitej książki  Dania, tu mieszka spokój  pisze, że Duńczycy nie mają zbyt dużych oczekiwań, dlatego rzadko przeżywają rozczarowania. Potrafią natomiast czerpać radość z małych rzeczy.  Dlaczego brak nadmiernych oczekiwań ma taki wpływ na samopoczucie? Chodzi o urealnianie ż...

Co zgubiliśmy po drodze?

Obraz
Nie chcę wyjść na jakąś starą, stetryczałą ciotkę, ale dzisiaj będę utyskiwać na zmiany, które się dokonują. Nie twierdzę, że są złe lub tylko złe, powiem więcej, pod pewnymi względami nigdy nie było lepiej. Raczej chciałabym zastanowić się nad tym, co w tych zmianach zgubiliśmy. Należy docenić wiele ułatwień (choćby to, że doskonale pamiętam mamę, która po pracy spędzała całe popołudnie piorąc w poczciwej pralce Frani, a po zakończeniu prania, gotowała mojemu bratu kaszę na „niebieskim” mleku w proszku), gdy sobie o tym przypominam czuję wdzięczność.  Dostrzegam pracę wykonywaną na rzecz tolerancji, choć tu wciąż jest wiele do zrobienia. Cieszy mnie, że tak dużo mówi się o problemie przemocy, choć statystyki wciąż zatrważają. Postęp techniczny jest niebywały. A jednocześnie życie przyspieszyło, pojawiły się nowe standardy, którym chcemy sprostać, a presja społeczna chyba nigdy nie była tak silna. Przybywa osób pogrążonych w kryzysie, chorujących na depresję, osób z zaburzeniam...