Pozory mogą mylić

Wspominałam już, że mam kłopot z reakcją na uwagi i oceny kierowane bezpośrednio do mnie. Pisałam o wątpliwym komplemencie sąsiadki, że „przytyłam, ale dobrze mi z tym”. Niestety o tym czy mi z tym dobrze, wiem tylko ja. 

„Nie zmieniłaś się, tylko Ci w biodrach przybyło” - to spotkanie z inną koleżanką po 20 latach. Dostrzegłam, że mocno ucierpiało jej uzębienie, ale nie śmiałam o tym powiedzieć głośno. 

„Trochę przytyłaś, może Ty w ciąży jesteś?”, zapytała jedna z pań z rodziny, najwyraźniej żywo zainteresowana ewentualnym potomkiem. 

To tylko kilka sytuacji, w których zabrakło mi przysłowiowego języka w gębie. Bardzo się ucieszyłam przeglądając majowy numer Zwierciadła, że nie tylko u mnie w takich okolicznościach następuje konsternacja.

Artur Andrus w swoim felietonie Ale niech się Pan nie przejmuje… przytacza taką oto historię:

To…Pan?

Ja – odpowiadam z uśmiechem charakterystycznym dla osób występujących w telewizji i zadowolonych z siebie zupełnie bez powodu.

Przytyło się Panu.

Tutaj powinna pojawić się kurtyna. Jak u Gałczyńskiego. (…)

Niestety kurtyna na stacji benzynowej w Rzeszowie nie zapadła. Zapadła cisza. Szczera Pani przez kilka sekund spoglądała w moją twarz, pozbawioną już niczym nieuzasadnionego uśmiechu, po czym dorzuciła:

Ale niech się Pan nie przejmuje. Mnie też.”

Powszechnie wiadomo, że wszyscy oceniają, ale nikt nie lubi być oceniany. Pół biedy, jeśli oceniamy, ale nie dzielimy się wnioskami. Jest jednak duża grupa osób, które mają silną potrzebę podzielenia się swoimi spostrzeżeniami.

Czasem ktoś ocenia kogoś, zupełnie nieświadomy, że w ten sposób ocenia także nas. Mój mąż, w tamtym czasie czterdziestolatek, jechał komunikacją miejską. Obok podróżowała grupa młodych, ludzi zajęta wymianą plotek na temat życia osobistego celebrytów. Nie byli specjalnie dyskretni. Jedna z dziewczyn poinformowała znajomych, że młoda gwiazda muzyki, nazwijmy ją X związała się z panem B. Na co, drugi z rozmówców, wyraźnie wzburzony, wykrzyknął:

„Ale to przecież stary pierdziel jest, on ma chyba…. ze 40 lat!”.

Tego rodzaju ocen proponuję nie brać do siebie, to przywilej młodości, by pokolenie własnych rodziców postrzegać jako… Nie, może nie pierdzieli, ale chyba wydajemy im się nieco podstarzali.

Są jednak historie bolesne, które zostawiają trwały ślad, jak nieuważnie wypowiedziane uwagi, które kierujemy do swoich dzieci, a one noszą je w sobie, jako własne przekonania. 

Dobrze być delikatnym i bardziej powściągliwym w ocenach. Lęk przed krytyką nie pojawia się nagle, on pochodzi z przeżytych negatywnych doświadczeń. Wiem ile bólu mogą wywołać wścibskie pytania zadawane osobom bezdzietnym o to, kiedy będą mieli dziecko, singlom o ich życie miłosne i osobom samotnym o to, kiedy kogoś sobie wreszcie znajdą, tu cytat z rodzinnego podwórka „A kawalera już masz?”

Widziałam kiedyś plakat, na którym widniała taka oto treść:

Nie mogę przejmować się tym, co mówią inni, bo innych jest dużo i każdy mówi co innego.

Zdarzają się sytuacje, w których mimo dobrych chęci możemy popełnić gafę. Wiadomo dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.

Moja córka M., dziecko inteligentne i uzdolnione artystycznie, prowadziła rozmowę ze swoim kolegą. Omawiali ponadprzeciętne umiejętności kolegi w jeździe na nartach, sporcie, który kolega uwielbia i jest w nim naprawdę świetny. M. wśród swoich umiejętności tej akurat nie posiada, nigdy nie jeździła na nartach, nawet na oślej łączce. Wyraziła uznanie oraz żal, że tego nie potrafi. Na co kolega jej odpowiedział: „Nie martw się, jeszcze kiedyś będziesz w czymś dobra”. Na szczęście M. nie wzięła tych słów do siebie, uwaga wzbudziła ogólną wesołość i stanowiła okazję do żartów. Nie wszystko jednak udaje się zbagatelizować.

Czasem czyjaś głośno wypowiedziana opinia potrafi pozbawić nawet dumy, tak było z naszym znajomym. Młody człowiek, dumny podchorąży pierwszego roku szkoły oficerskiej, dumny tym bardziej, że pierwszego roku, stał na warcie pilnując parkingu wojskowych pojazdów. Nieopodal, za płotem, przechodziła mama z synkiem i przekonywała go jak ważna jest nauka. W pewnym momencie wskazała na młodego wartownika i z przekonaniem powiedziała:

„Jak się nie będziesz uczył, to skończysz jak on”.

To pokazuje, że nie należy wydawać sądów na podstawie pozorów. Swoją drogą znajomy „skończył” całkiem nieźle.

Dobrego dnia.


 Król pozorów.

Komentarze

  1. To wielka sztuka , skomentować, a nie urazić. Wyznaję zasadę, że mówię tylko dobre rzeczy, bo sama nie lubię dołujących uwag. Przecież swoje braki znamy doskonale, a nie z każdym chcemy dyskutować o bolączkach.
    Mnie spotkała kiedyś sytuacja taka: mijam uczennicę w towarzystwie dwóch pań(chyba mamy i babci), dziewczynka mówi dzień dobry, ja odpowiadam, a za plecami słyszę - to była pani z biblioteki!
    Taka?! - zapytała jedna z pań...
    Dziś się z tego śmieję, ale nie wiem co to miało znaczyć:-)
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  2. Anna Kobieta Zwyczajnaniedziela, 18 czerwca, 2023

    Twój komentarz, jak zawsze w punkt, przypomniał mi o tym, czego nie napisałam, chyba wszyscy czasem spoglądamy w lustro, wiemy jak wyglądamy, moja koleżanka ma mamę, która nigdy nie przepuści okazji, żeby skomentować jej wygląd. Pozdrawiam serdecznie,

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Co ze mną nie tak?

Wiek dojrzały?

Kłopoty

Kobieta zawiedziona

O tym, co ja na to i trochę o stylu w dojrzałości

Przeprowadzka

Zmagam się...