O lepszej komunikacji

Długo pracowałam nad uświadomieniem sobie, dlaczego tak często nie potrafię się porozumieć z najbliższymi, a jeszcze dłużej nad zrozumieniem, dlaczego rozmowa wciąż bywa źródłem mojej głębokiej frustracji. Niby rozmawiamy w tym samym języku, wszystko wydaje się być jasne, a jednak się nie rozumiemy. Czasem mam wrażenie, że uczestniczymy w dwóch różnych rozmowach, jak w powiedzeniu ja o niebie, ty o chlebie. Zdarza się, że od słowa do słowa i awantura gotowa? Bywa też tak, że zwykła rozmowa przeradza się w ostrzejszy spór niemal niepostrzeżenie?

Zastanawiając się nad tym, stworzyłam katalog moich komunikacyjnych potrzeb: 

- chciałabym, by ktoś, kto ze mną rozmawia nie zakładał mojej złej woli, dążę do porozumienia, nie lubię być obsadzana w roli wroga,

- potrzebuję, by rozmowa była rozmową, ja coś mówię, rozmówca się do tego odnosi i odwrotnie, bez skakania sobie do oczu, bez ambicjonalnego traktowania ewentualnego konfliktu na zasadzie kto ma rację,

- bez racji i winy, bo czasem nie można rozmawiać o racji, jest tylko inny punkt widzenia w tej samej sprawie i każdy ma swoje racje,

- zależy mi, by rozmowa przebiegała w spokojnej atmosferze, o ile to możliwe,

- dobrze by było, gdybyśmy zostali wysłuchani, co oznacza, że także musimy nauczyć się słuchać,

- nie lubię, gdy rozmowa zamienia się w szermierkę słowną, dlatego dobrze się sprawdza słuchanie i odpowiadanie, bez negowania wszystkiego,

- warto jasno wyrażać potrzeby, brak szczerości utrudnia komunikację i relację,

- ważna jest przestrzeń do rozmowy, by każdy mógł powiedzieć: lubię, nie lubię, podoba mi się, nie podoba, to moja opinia, chciałabym, nie chciałabym,

- dobór słów nie jest bez znaczenia,

- gdy się nie zgadzamy, a druga strona upiera się przy swoim, można zakończyć rozmowę krótkim stwierdzeniem: rozumiem, że na tym ci zależy, ale znasz już moje zdanie w tej sprawie,

- lepiej nie atakować i nie używać generalizujących słów, bo ty nigdy, ty zawsze…

- dobrze jest skupić się na problemie, a nie na atakowaniu drugiej osoby czy wyciąganiu przewinień z przeszłości, mam potrzebę upartego powracania do tematu, gdy tylko ten się wymyka,

- ważne kto ze sprawą przyszedł, bo powinien zostać wysłuchany,

- żeby przekonać kogoś do zmian dobrze jest określić, jak naszym zdaniem jest i jak chcielibyśmy, żeby było,

- niedopuszczalny jest sarkazm i ironia,

- nie można odzywać się do bliskich tak, jak nie odezwalibyśmy się do sąsiada czy koleżanki z pracy, nie zasługują na to, chyba, że zasługują, to się zdarza.

A jednak zdarza się, że trzeba rozmawiać z kimś, komu zależy wyłącznie na udowodnieniu swoich racji. To pułapka. Naczytałam się na temat komunikacji i bardzo byłam zawiedziona, gdy prowadziłam rozmowę zgodnie z zasadami, ale mój rozmówca ich nie znał lub nie stosował. Ktoś w tej sprawie mnie olśnił: komunikację należy dostosować do rozmówcy. 

W dodatku, koniecznie trzeba oddzielić rozmowę od zrozumienia. Byłoby idealnie, gdyby każda rozmowa kończyła się zrozumieniem, niestety musimy być przygotowani także na inne warianty. Mamy prawo do wyrażenia swojego zdania, ale druga osoba nie musi rozumieć. Żeby tak się stało, trzeba włożyć trochę pracy, a i tak nie ma gwarancji.

Niestety ja oczekiwałam zrozumienia. Niezależnie od tego czy ktoś nas rozumie czy nie, mamy prawo do komunikowania swoich potrzeb i wyrażania własnego zdania.

Od jakiegoś czasu nie angażuję się w przekonywanie lub drobiazgowe wyjaśnianie. Gdy ktoś, z kim rozmawiam jest zainteresowany, tym co mówię, chętnie wyjaśniam, ale jeśli nie, poprzestaję na wyrażeniu swojego zdania i nie daję się wciągnąć w bezsensowną dyskusję. Mam też potrzebę pilnowania granic, gdy padają obraźliwe słowa, kończę rozmowę.

Tak czy inaczej, liczę, że przed nami wiele udanych rozmów.


 

Komentarze

  1. Temat rozmowy z drugim człowiekiem o swoich odczuciach/potrzebach/oczekiwaniach to jedna z najtrudniejszych kwestii, by otrzymać właśnie to zrozumienie. Również jestem sfrustrowana, kiedy staram się jak tylko mogę, by nie urazić drugiej osoby, a w rezultacie otrzymuję obrazę majestatu...Jednak rada o mówieniu o tym co przeszkadza i czego się oczekuje jest naprawdę dobra i zastosuję to na pewno w przyszłości. Może będzie lepiej? Jednak jak to się mówi "Do tanga trzeba dwojga" i tak też jest trochę ze zrozumieniem. Mimo wszystko zawsze trzeba mieć nadzieję i starać się, by było jak najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anna Kobieta Zyczajnaniedziela, 04 czerwca, 2023

    Dziękuję Cestlavie za wpis, to prawda, że rozmowa bywa trudna, czasem nie ma na nią dobrego pomysłu, można tylko próbować.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Diagnoza

Jeśli ktoś jest w świątecznym nastroju, lepiej nie czytać

Notatki Joan Didion

Obraziłam się na lustra

Dlaczego siebie nie lubimy?

O zamiataniu pod dywan

Wiek dojrzały?